niedziela, 5 lutego 2012

"Nie- boska komedia" - zło wszechczasów.

Wreszcie koniec...
Ostatnie strony przychodziły z ogromną trudnością...
Na całe szczęście już po wszystkim.
Zdecydowanie takie książki ryją człowiekowi w głowie.
No cóż tak to już bywa w epoce romantyzmu...
Nigdy więcej....
Miałam tyle dzisiaj zrobić: nauczyć się na poprawę z rosyjskiego, na preparatyke, no i przeczytać książkę.
Tym razem polski stanął na podium!!
Może to i lepiej... Zwłaszcza że w zeszłym tygodniu pani profesor L. z niesamowitym francuskim akcentem, chciała mnie pytać.
Jutro dzień sądu przedostatecznego.
Na całe szczęście, mój Anioł mnie wybawi...
Jestem tego pewna.
Między godziną 13 a 18:30 spędzę cudowne chwile... I nie trzeba być jasnowidzem aby to wiedzieć.
Taaak... Każda chwila spędzona w towarzystwie Ukochanej osoby jest cudowna i zarazem magiczna...
Odliczam godziny:*

Miałam dodać zdjęcie mnie jako rudzielca.... Niestety nie dam wam tej satysfakcji.
I nie zobaczycie mnie w tej jakże zajebistej wersji.
Wybaczcie.

Mykam spać. Życzę wszystkim dobrej i spokojnej nocy...
Uważajcie na nocne potworki wychodzące z szafy, jak i z pod łóżka...:P
One potrafią nam uprzykrzyć życie...

Adelfablanca




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz