czwartek, 23 lutego 2012

Ostatni płomyk, a życie wieczne.

Mijają kolejne dni. Dni w których nieraz na twarzy pojawia się uśmiech, a znów nieco później do oczu napływa gromada słonych łez.
Nie lubię tego stanu, gdy boję się każdego ranka i każdej zbliżającej się nocy... a zwłaszcza momentu zasypiania... Boję się, że mogę uciec do tego lepszego świata. Do świata który wyidealizowany jest pod każdym możliwym względem.
Do świata w którym nie ma bólu, cierpienia... w którym trwa radość i wieczne szczęście...
Pozostaje pytanie, czy świat ten istnieje gdzieś naprawdę, czy jest tylko wytworem naszej wyobraźni?
Czy możemy liczyć na to, że po śmierci zastanie nas coś lepszego bądź też gorszego, od tego co zastaliśmy na ziemi?
Wiele pytań, na których nikt tak naprawdę nie jest w stanie udzielić poprawnej odpowiedzi.
Tak naprawdę "raj" jest tylko wytworem nie tyle wyobraźni, a naszej wiary.
Wiary w to, że po śmierci nadal będziemy żyli wiecznie, bądź zostaniemy skazani na wieczne potępienie...
Aby żyć, trzeba wierzyć w coś co napędza nasz umysł, nasze ciało do działania, co daję nam sens życia.
Wiara w szczęście, miłość, przyjaźń... życie wieczne.
To sprawia że człowiek chce dalej żyć...
A jak tego zabraknie... Gdy ostatni płomyk nadziei się wypali...
Wtedy człowiek, nie jest już człowiekiem.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz