czwartek, 3 maja 2012

Paranienormalnie, gdzieś na długo przed powrotem....


Minęło kolejnych parę dni, w których panna A. miała okazję bardzo dokładnie przeanalizować każdy wątek ze swojego życia. Prywatna oaza spokoju, sprzyjała procesowi odradzania się na nowo. Pomału ta mała osóbka, zaczyna być na nowo, tak pogodna, szczęśliwa jak przed laty. Nie dokonała tego wyłącznie sama…  Lecz między innymi dzięki osobom bardzo bliskim…

Ta mała osóbka, nie spodziewała się tego, że znów może poczuć się szczęśliwa, w tak małym upływie czasu. Nie spodziewała się, że jej malutkie serduszko znów zabije nieco szybciej na głos imienia płci przeciwnej. Nie spodziewała się, że znów kiedykolwiek poczuję tzw. „motyle” w brzuszku, na widok pewnej osoby.  A jednak…. Wszystko to co niespodziewane, potrafi niesamowicie namieszać w życiu.

Przed wyjazdem do cudownego miejsca zwanego „Słupczą” spędziłam magiczny dzień, w towarzystwie, zajebistego faceta. Nie ma nic piękniejszego, jak milczenie nad jeziorem, gdzie dookoła widać tylko skały, a nad ich powierzchnią roztaczają się piękne obłoki błękitnego nieba. Nie słychać nic poza, śpiewem ptaków, szumem wody, wiatru rozbijającego się o skały. Muszę przyznać, że to był jeden z najpiękniejszych dni jakie spędziłam od pewnego momentu z przeszłości. Mam cichą nadzieję, że niebawem znów będę mieć okazję spędzić równie magiczny dzień w tak cudownym towarzystwie. 

Tym optymistycznym akcentem zakańczam obecny wpis.
Miłego dnia Robaczki:*


AdelfaBlanca

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz