Minęło kolejnych parę dni, w których panna A. miała okazję
bardzo dokładnie przeanalizować każdy wątek ze swojego życia. Prywatna oaza
spokoju, sprzyjała procesowi odradzania się na nowo. Pomału ta mała osóbka,
zaczyna być na nowo, tak pogodna, szczęśliwa jak przed laty. Nie dokonała tego
wyłącznie sama… Lecz między innymi
dzięki osobom bardzo bliskim…
Ta mała osóbka, nie spodziewała się tego, że znów może
poczuć się szczęśliwa, w tak małym upływie czasu. Nie spodziewała się, że jej
malutkie serduszko znów zabije nieco szybciej na głos imienia płci przeciwnej.
Nie spodziewała się, że znów kiedykolwiek poczuję tzw. „motyle” w brzuszku, na
widok pewnej osoby. A jednak…. Wszystko
to co niespodziewane, potrafi niesamowicie namieszać w życiu.
Przed wyjazdem do cudownego miejsca zwanego „Słupczą”
spędziłam magiczny dzień, w towarzystwie, zajebistego faceta. Nie ma nic
piękniejszego, jak milczenie nad jeziorem, gdzie dookoła widać tylko skały, a
nad ich powierzchnią roztaczają się piękne obłoki błękitnego nieba. Nie słychać
nic poza, śpiewem ptaków, szumem wody, wiatru rozbijającego się o skały. Muszę
przyznać, że to był jeden z najpiękniejszych dni jakie spędziłam od pewnego
momentu z przeszłości. Mam cichą nadzieję, że niebawem znów będę mieć okazję
spędzić równie magiczny dzień w tak cudownym towarzystwie.
Tym optymistycznym akcentem zakańczam obecny wpis.
Miłego dnia Robaczki:*
AdelfaBlanca
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz